POZ—KRAK—KATO

czas2017_01_21 miejsce Katowice, Kraków, Polska, Poznań

Tego dnia czekała na mnie długa trasa. Od samego początku dzień jest mokry i ponury. Wczesnym rankiem start z Poznania, tak aby w samo południe być w Krakowie, następnie z Krakowa do Katowic.

  Jadę uporać się ze sprawę, której strasznie nie chce mi się załatwiać, ani z którą nie chce mi się konfrontować. Czuję się jak przed paskudnym egzaminem. Muszę przeżyć coś co najchętniej pominąłbym w swoim życiu, mógłbym na przykład schować się pod kołdrę i poczekać aż będzie po wszystkim. Niestety, tak się nie stanie, dlatego też jestem w tej trasie. Od wielu lat zmagam się z trudnościami w swoim życiu, a jedynym sensownym rozwiązaniem, choć nie przynoszącym wymarzonego rezultatu, jest stawić temu czoła. Towarzyszy mi ponury nastrój, zupełnie tak jakbym dostosował się do pogody, lub kto to wie może pogoda dostosowała się do mnie.

  Na szczęście tato zdecydował się jechać zemną aby wspierać mnie swoją obecnością w tych trudnych i nieprzyjemnych chwilach — dzięki ci za to! Mało rozmawiamy, jednak mimo wszystko cieszę się, że mogę ten czas spędzić ze swoim ojcem. Wspólna podróż uspokaja mnie. Przywołuje dawne, dobre wspomnienia kiedy to wspólnie podróżowaliśmy. Po prostu tak zawsze było, jeżeli gdzieś razem jechaliśmy to po to, aby podróżować, zwiedzać i odkrywać. Tymczasem motor cicho warcząc rwie do przodu, pracuje równo i systematycznie, nieustannie próbując wyrwać nas z tych mglistych i śnieżnych krain.

  Aparat fotograficzny ustawiony na: ISO3200, redukcja szumu –2, wyostrzenie –2, monochromatyczny obraz. Ma być szorstko i surowo. Liczy się dzisiaj moment i intuicja. Taka dziś chmurna pogoda to niech i tak samo kamera opowiada tą historię.