Dwa tygodnie | Drohobycz

czas2016_07_25 miejsce Ukraina, Drohobycz

Drohobycz to niewielka miejscowość, która jest naszą stacją przesiadkową w drodze do Schodnicy. Przyjechaliśmy z Lwowa, a do odjazdu kolejnej marszrutki w naszym kierunku mamy kilka godzin. Dlatego też, zresztą tak jak zaplanowaliśmy, mamy kilka godzin na zwiedzanie.

  Aby było nam lżej szukamy na dworcu i w jego okolicy miejsc gdzie moglibyśmy zdeponować bagaże. Niestety bezskutecznie. Z pomocą przychodzi nam pani z okienka informacyjnego. Zaprasza nas na zaplecze i pozwala zostawić bagaże u siebie w kantorku. Uff co za szczęście i ulga w tym żarze, który leje się z nieba. Szczerze powiedziawszy odwykłem już od takich form uprzejmości międzyludzkich w naszym zunifikowanym i znormalizowanym świecie. Jestem przyzwyczajony że jeżeli np. nie ma przechowalni bagażu to go nie zostawię, po prostu system nie ma takiej opcji i tyle. A tu proszę bardzo, takie zwykłe rzeczy, a jak potrafią mnie zaskoczyć i zadziwić. Jestem wdzięczny pani za życzliwość, którą nam okazała.

  Lżejsi o wagę plecaków idziemy pozwiedzać ulice Drohobycza. Jest to gęste i intensywne miejsce, pełne prawdziwego życia. Przechodzimy przez dość rozległe targowisko. Zresztą jest tu bardzo wiele handlowych kramów, które zacierają granicę właściwego czy też głównego targowiska.

  Już od kilku wakacyjnych dni moim głównym zajęciem, oprócz zwiedzania oczywiście, jest uważna obserwacja i fotografowanie. Jestem więc bardzo skupiony wręcz zintegrowany z aparatem, który jest moim dodatkowym okiem pamięci utrwalającym mój sposób postrzegania świata. Chłonę jak gąbka, uważnie obserwuję, gotowy łapać w obiektywie otaczające mnie swoiste piękno tego miejsca. Jestem gotów, aby z otwartymi ramionami przyjmować koloryt i atmosferę tego miejsca. Zawsze chciałbym być tak skupiony, gotowy i dostrojony do energii miejsca w którym się znajduję, kiedy biorę aparat do ręki.